środa, 31 października 2007

Dzieła Domeeny


http://domeena.blog.onet.pl/2,ID253426259,DA2007-09-17,index.html

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


http://domeena.blog.onet.pl/2,ID239158290,DA2007-08-04,index.html

*************************************************









Prace Domeeny są wspaniałe!!!!
***********************************************
Wybaczcie że tak długo mnie nie było, już jestem i napisze kilka notek przez ten dłuugi weekend, za 2 tygodnie będę znów w domu, a dlaczego za 2? ponieważ w sobote mam zajęcia...


Provehito In Altum!!!

niedziela, 21 października 2007

Bannery, Kolaże, fotki :)

Kerrang Awards

Avril Lavigne&Jared



>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Kolaze







.......................................................................................................

Hej :)
Już dziś chapter nr 16...na razie ostatni :)
A więc Marsi nie wygrali żadnych nagród we wcześniejszych imprezach...
Nadzieja jest zawsze w Ema 2007 w Monachium:)
Pozostaje nam tylko głosować i 3mać za nich kciuki:)
Rozdanie nagród już 1 listopada :)













.......................................................................................................
Chapter 16

Okazało się, że w tym samym hotelu, w którym zatrzymali się Marsi na czas choroby Tomo, mieszkają również członkowie zespołu Yellowcard.
Jared zetknął się z jednym z nich w korytarzu, był jakby nieobecny więc nie patrzył przed siebie.
Sean, bo tak miał na imie Skrzypek z zespołu, przeprosił Jareda za szturchnięcie i skierował się w stronę barku. Jared wpakował się do swego pokoju i poległ na łóżku.
Sean pomylił pokoje, nie pukając wszedł do Jareda trzymając skrzynkę browarów dla swoich kolegów z bandu. Jared otworzył oczy, zaczął coś mówić, ale Sean nie słuchał tylko zaproponował wokaliście Marsów wspólną imprezke.

Sean: Słuchaj, widzę że jesteś przygnębiony, może dołączysz do nas, w pokoju obok czekają na mnie, i na browary rzecz jasna, zagramy w karty czy coś w tym stylu? Co Ty na to?
Jared: Dziwne, nie znamy się chyba, a Ty proponujesz mi rozkręt? No OK czemu nie, i tak nie mam nic lepszego do roboty...tylko wezmę prysznic i zaraz do Was wpadam...
Sean: Ok, więc czekamy na Ciebie, a tak a propo podoba mi się Wasza muza!!!
Jared: Zaraz...Jesteś z jakiegoś zespołu?
Sean: No baa...z Yellowcard..nie słyszałeś o Nas?
Jared: Yellowcard? Serio? No jasne że słyszałem...Nasz Manager coś wspominał o Was...
Sean: No OK, idź pod ten prysznic...Chłopaki sie ucieszą na Twój widok – bardzo Was szanujemy, jako muzyków i w ogóle..OK to ja idę ogłosić dobrą nowinę...Nara... - rzucił Sean po czym wparował do pokoju gdzie leżeli na kanapach półobecni Yellowcard`owie
Po 15 minutach z pokoju Yellowcard`ów słychać było donośny śmiech i dźwięk stukających się butelek pełnych piwa...
Jared i reszta dobrze się bawili, kiedy to do pokoju zapukała Nayra
Jared na jej widok nawet nie zareagował tłumacząc chłopakom że to dziewczyna Tima,
Nayra widząc Yellowcard nie zwracała uwagi na zalanego Leto.
Wszyscy obecni w pokoju wlepili wzrok w dziewczynę i zaproponowali jej udział w pokerze, ta nie namyślając się długo, jednym gestem zgodziła się na propozycję chłopaka o imieniu Sean....

...............................................................................................
Rysunki Domeeny :) - Masz talent dziewczyno :) Dziękuję Ci , że mogę umieścić te cuda u mnie - to wielki zaszczyt!!



Do Piątku :)

Provehito In Altum!!!!
Pozdrawiam:)
Pamiętajcie o głosowaniu!!!!

sobota, 20 października 2007

Chapter 14 i 15

Oto link to filmiku, nakręconego amatorską kamerą, w którym ujęta została scenka z Mr.Nobody...w tle Jared w długich włosach..http://www.youtube.com/watch?v=UqOjSeDop6A
....................................................................................................
Troche plotek :P

Jared Leto: jestem odpowiedzialny, więc nie piję

Jared Leto postanowił całkowicie zrezygnować z alkoholu, aby udowodnić, że jest odpowiedzialnym rockmanem.

Wokalista grupy 30 Seconds To Mars przygotowuje się do trasy koncertowej i przyznaje, że bardziej, niż na hedonistycznych aspektach rockandrollowego stylu życia, zależy mu na dobrych koncertach.

- Nie jesteśmy nieodpowiedzialnymi przerośniętymi nastolatkami, którzy wyrwali się w trasę, żeby znaleźć sobie wymówkę do szaleństw. Chcemy udowodnić światu, że jesteśmy buntownikami - mówi artysta
.......................................................................................................
Oto focia na której uwieczniono ekipę pracującą nad kręceniem klipu do ABL...ojjj zimno wrrr...

Zdjęcie można powiększyć :P
.....................................................................................................................

Chapter 14

Czas Ucieka

Jared: No gdzie podziewa sie Tomo i Tim, szlag mnie zaraz trafi....
Shannon: To ja pójde sprawdzić co sie z nimi dzieje...
Jared: Zaczekaj pójdę z Tobą, co za ofermy....
Jared i Shann nie mogli uwierzyć własnym oczom, Tomo i Tim leżeli na śniegu cali przemoczeni, trzęśli się z zimna. Okazało się że Tim wpadł pod lód a Tomo, dzielny chłopak, pośpieszył mu z pomocą i w rezultacie sam wpadł do niesłychanie zimnej wody. Wszyscy byli poważni, Jared z przerażeniem patrzył na ofiary losu, Shannon pobiegł po jakieś koce, futra, gorący napój, aby biedacy się rozgrzali.
Tomo i Tim, otuleni jak małe dzieci posłusznie weszli do pojazdu w którym każdy z muzyków przygotowywał się do kręcenia klipu. Były w nim łózka i całe wyposażenie potrzebne do przeżycia.
Tomo majaczył coś o niedźwiadkach, Jared uspokajał go, klepał po ramieniu.
Jared: No chłopaki, wystraszyliście nas, opowiadajcie jak to sie stało, który był tak nieuważny, że wpakował się w przerębel, co?
Tim: To ja, przyznaję się, cholera że też zawsze ja muszę mieć pecha...
Jared: Pecha? W wyborze dziewczyny jakoś nie miałeś pecha...- dopowiedział z pełną nutą ironii lider Marsiaków.
Shannon: Spójrzcie na Tomo, zobaczcie jaki on siny – przeraził się Shann po czym zawołał lekarza, który został wezwany kilka minut po zdarzeniu.
Lekarz zerknął na stan pacjenta, po czym stwierdził że Tomo powinien zostać przewieziony w trybie natychmiastowym do szpitala.
Jared: No pięknie, teraz to na pewno nie skończymy tego klipu na czas...Ale co ja sie będę jakimś klipem martwić...Chłopaki, wieziemy poszkodowanych do szpitala i to obydwu, żeby tylko Timowi nic nie było.
Shann kiwnął głową i rozkazał ekipie zabierać sie z Grenlandii.
Wszyscy, cały zespół i operatorzy kamer itd. , pojechali do LA.
Szpital był zatłoczony, a że był to ten sam w którym Timowi opatrywano palca, u lekarzy i pielęgniarek Marsi mieli pewne przywileje.
Tim i Tomo wylądowali w tej samej sali, Jared i Shann siedzieli przy ich łóżkach i żartowali.
Z Tomo nie było najpiękniej, miał zapalenie płuc i wysoką gorączkę. Jared postanowił zawiadomić o tym Asię.

Jared: No słuchaj czekoladowa Asiu, Twój mąż jest w szpitalu, ale bez paniki, coś mu się przydarzyło no i jest gdzie jest.
Asia: Co mu sie przydarzyło, masz zamiar mnie katować? Gadaj do rzeczy – rzuciła oburzona
Jared: Tomo, nasz gitarzysta a Twój nowo nabyty towar, wpadł pod lód, nie wiem dokładnie jak to sie stało, nie zdążył wyjaśnić.
Asia: Jak to nie zdążył, gadaj co sie teraz z nim dzieje i to już!!!
Jared: Ale jesteś ostra, spokojnie, wyliże się, to tylko zapalenie płuc – dodał spokojnie
Asia: Co??? I to ma być nic wielkiego???Czy Ty nie wiesz co to za choroba??Zaraz tam jade, podaj mi adres?
Jared: Nigdzie nie jedziesz!!! Przecież jutro zaczynasz studium, o LA nie ma mowy, Tomo byłby wściekły i na pewno nie chciałby byś zawaliła naukę na samym starcie. Będę Cię informował o jego stanie zdrowia, uspokój się i wypij gorącej czekolady – to zawsze pomaga na stres – uwierz mi. - powiedział najdelikatniej jak tylko mógł i rozłączył się.
Po powrocie do sali chorych Marsów, Jared zauważył że łóżko Tomo jest puste, Shann siedział zmartwiony obok Tima, który jakimś cudem czuł się dobrze.
Jared: Hej, gdzie zabrano Tomo??
Shannon: A...przed momentem zabrali go na badania, myślę że nic mu nie będzie...spokojnie...
Jared: Co? Ja mam być spokojny? Nie dość że zalegamy z klipem, ja mam zdjęcia w Mr.Nobody, mamy do końca roku nagrać płytę, a Ty mi mówisz „spokojnie”....Mam ochotę dowalić i Timowi i Tomo za to wszystko, co teraz przeżywam.
Shannon: Jared, chyba widzę tylko jedyne wyjście – uśmiechnął się jak mały diabełek i dodał – chodźmy na małego drinka – od razu poczujesz sie lepiej...
I wszystko sprowadza się do alkoholu – tak bywa – lecz nie tylko do alkoholu - :)


Chapter 15


A więc nie tylko do alkoholu...
Jared: Nie, nie pójdziemy na drinka, nawet nie ma mowy...Już wiem, chodźmy się wyszaleć do wesołego miasteczka – tak dawno nie jeździliśmy kolejką, co Ty na to?
Shannon popadł w zdumienie słysząc młodszego brata.
Shannon: A niech mnie...Dawaj idziemy – przyspieszył kroku doganiając Jareda.
Jared widząc małą dziewczynkę, której rodzice kupowali cukrową watę cieszył sie jak małe dziecko spiesząc do punktu produkcji słodyczy na kijku. Shannon w tym czasie dorwał się do gokartów, wsiadł do jednego i szalał po torze jak prawdziwy mistrz kierownicy. W miejscu szaleństw dla każdego było dużo ludzi, a wręcz tłumy. Jared z watą chodził pomiędzy ludźmi, a raczej między rozkrzyczanymi dzieciakami szukając dla siebie atrakcji, widok był wprost zabawny. Shannon rozbijał się z małolatami ciesząc przy tym buźkę jak jakiś wariat, zapomniał o swoim młodszym bracie, kiedy ten wpadł w wir szaleństwa. Jr. na strzelnicy – to jest to – zawsze marzył o strzelaniu w produkcjach w których przyszło mu brać udział – lecz nie często mógł strzelać seriami za przestępcami, lub samemu, będąc przestępcą. Jared dorwał wiatrówkę i próbował zestrzelić cel, kiepsko mu to szło, lecz nie poddawał się – jak to zodiakalny koziorożec – uparty i wytrwały. Po kilkunastej próbie w końcu zestrzelił dla siebie jakąś trefną maskotkę, z której wystawały strzępy waty. Jared oburzył się na podającego mu wygraną, licząc na wymianę maskotki. Lecz przeliczył się biedny wyrośnięty dzieciuch, oburzony na cały świat rzucił maskotką w stronę oszusta i poszedł dalej.
Czas rajdu Shannona właśnie dobiegł końca – zatem podążył w poszukiwaniu brata, licząc na to, że znajdzie go stojącego w kolejce po gorącą czekoladę. Jednak Shannona dopadło rozczarowanie, szukał wszędzie i nic – jakby zapadł sie pod ziemię.

Shannon: No nie, w kulki sobie leci? Przecież jest już późno...gdzie on się podziewa – pomyślał Shann po czym zadzwonił na komórkę brata.
Jared: Aaa...co jest? No gdzie jesteś bo wszędzie Cię szukam?
Shannon: Tak? Ty mnie szukasz...Ja też Cię wszędzie szukam – gdzie jesteś?
Jared: No jak to...OK spotkajmy się w szpitalu, tak będzie najlepiej.
Shannon: No OK, już tam idę.
Shann i Jared pojawili się w sali, gdzie przebywał Tomo, po chwili wszedł doktor z dobrą wiadomością.
Doktor: Drodzy panowie, stan Waszego kolegi uległ poprawie, powinien zostać w szpitalu, dopóki wyzdrowieje.
Jared: No pięknie, najpierw Tim z jego nieszczęsnym palcem, a teraz Tomo...ale się narobiło...chyba nigdy nie skończymy Naszego klipu...
Shannon: Spoko Braciszku, damy rade...aaaa co masz na ustach? Coś białego...
Jared: A to nic...nie ważne...
Shannon: Aaa już wiem, znowu opychałeś sie watą...i dlaczego sie pytam...ehhehe
Jared wkurzony z drwin Shanna zarzucił focha i wyszedł na korytarz.
A tam zjawiła sie Nayra...szła szybko w stronę przerażonego Jareda, biedak nie wiedział dlaczego Nayra ma tak wściekle przeszywający go wzrok.

Nayra: No ładnie, dlaczego nikt mnie nie powiadomił o tym, co stało się z moim chłopakiem? Co? Co sie tak gapisz? Odpowiadaj! - krzyknęła na Jareda
Jared: Chcieliśmy już do Ciebie dzwonić...
Nayra: Tak, a do Asi jakoś wcześniej dzwoniłeś...Zapomniałeś do mnie? A co Ty masz na ustach?
Jared zdezorientowany tym wszystkim bez słowa wyszedł na świeże powietrze mówiąc do siebie.
No pięknie, jeszcze rozkrzyczanej dziewczyny Tima brakowało do pełni szczęścia....
Jared zamówił taxi i tak opuszczając kumpli pojechał do hotelu...
...........................................................................................................

Provehito In Altum

piątek, 19 października 2007

Los Premios MTV Latin America 2007, Mexico City (10-18-07)

Witam po tygodniowej przerwie :)

Wczoraj 30 Seconds To Mars pojawili sie na rozdaniu nagród do Los Premios MTV Latin America 2007, lecz niestety nie zdobyli żadnej z nagród...wielka szkoda(żałoba w Echelonie hehehe)...Tymczasem głosujmy na EMA póki jest jeszcze okazja :)










Więcej zdjęc znajdziecie w Galerii 30 STM :) Zapraszam
Provehito In Altum !!!